Zdradziła też płeć dziecka

Małgorzata Rozenek-Majdan w dramatycznym wyznaniu o poronieniu: "To był prawie 11. tydzień, ciąża bliźniacza"

Redakcja PinkWall | 30-01-2020 | skomentuj

Małgorzata Rozenek-Majdan w dramatycznym wyznaniu o poronieniu: "To był prawie 11. tydzień, ciąża bliźniacza"

AKPA

Oceń


Małgorzata Rozenek w rozmowie z Agatą Młynarską podzieliła się wstrząsającą wiadomością: w 11. tygodniu straciła bliźniaczą ciążę. Jak wiemy – od trzech lat Małgorzata Rozenek-Majdan starała się z Radosławem Majdanem o dziecko. Niestety, ich próby często okazywały się fiaskiem. I kiedy już wydawało się, że będą mogli być rodzicami – Rozenek straciła ciążę. Teraz są już skupieni na tym, aby powitać swoje dziecko na świecie, ale widmo tego, co się stało, bardzo boli „Perfekcyjną Panią Domu” i do dziś nie pogodziła się z tą stratą.

Małgorzata Rozenek o ciąży i poronieniu

W wywiadzie z Agatą Młynarską poruszyła wiele kwestii, które związane są ze staraniami o dziecko. Na początku wywiadu zdradziła jak się czuje – powiedziała, że czuje się faktycznie jak w stanie błogosławionym, podkreśliła, że „rozkwita w tym sensie, że bardzo tyje” i że ciąża dobrze robi jej na psychikę.
Powiedziała również, że w ich staraniach o dziecko starała się zachować zdrowy rozsądek i nie angażować się emocjonalnie:

Starałam się podejść do sprawy zadaniowo i zawodowo. Zależało mi, żeby nie angażować w to emocji. [...] Każda z nas marzy, że będzie pięknie, że w pięknym miejscu, że będzie romantycznie, a cała ta metoda nie ma w sobie nic z romantyzmu.

Właśnie w tym wywiadzie przyznała, że była w ciąży bliźniaczej i że w 11. tygodniu straciła dzieci – nie udało się tego stanu błogosławionego utrzymać. Zdradziła, że do dzisiaj nie potrafi sobie z tym poradzić:

Ja wiem, że nie jest lekko, że zwątpień będzie masa. Moja droga do trzeciej ciąży była, przyrzekam, tak trudna i tak emocjonalnie wyczerpująca... [...] Jak poroniłam ciążę, która była na takim wysokim poziomie, to był prawie 11. tydzień, była to ciąża bliźniacza. Lekarze od początku nas uspokajali, żebyśmy się nie cieszyli. [...] Szczerze mówiąc w ogóle się po tym nie podniosłam, po wszystkim powiedziałam: "Radziu, to już jest koniec". Nasze leczenie trwało trzy lata. Jak gdzieś czytam, że my po kilku miesiącach starań zostaliśmy rodzicami, to mówię: "Boże, jakich miesiącach?!" To były trzy lata absolutnie temu poświęcone.

  Zobacz także  


Na szczęście gwiazda mogła liczyć na pomoc swojego męża. Zdradziła, że był dla niej prawdziwą ostoją i próbował wyciszać jej emocje. Był oparciem i wykazywał się niesamowicie ogromną empatią i cierpliwością.

W dalszej części rozmowy Małgorzata Rozenek-Majdan wyjawiła, że terapia hormonalna w ogóle nie należy do najłatwiejszych. Przyznała, że starała się robić zastrzyki sama, ale kiedyś poprosiła o pomoc „Radzia” i doszło do awantury, bo on nie chciał jej kłuć. Starała się podchodzić do tego tematu z humorem, a po całej serii zastrzyków – ma się ogromne siniaki. Podkreśliła również, że te hormony doprowadzały do tego, że potrafiła popłakać się w miejscach publicznych.

Całe szczęście parze udało się i teraz czekają na pojawienie się ich pierwszego, wspólnego dziecka. Jednocześnie Rozenek zdradziła, że rodzi w czerwcu, a na świecie pojawi się… trzeci syn!

Trzymamy kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!




Dodaj komentarz



Artykuły powiązane