Gwiazda o wszystkim napisała

Mąż Katarzyny Skrzyneckiej spotkał się z ignorancją lekarzy. Będzie musiał przejść operację

Redakcja PinkWall | 25-03-2020 | skomentuj

Mąż Katarzyny Skrzyneckiej spotkał się z ignorancją lekarzy. Będzie musiał przejść operację

AKPA

Oceń


Katarzyna Skrzynecka jest dość lubianą aktorką, która utrzymuje stały kontakt ze swoimi fanami za pośrednictwem Instagrama. Chętnie dzieli się tam szczegółami ze swojego życia – zarówno zawodowego, jak i prywatnego. Ostatnio gwiazda bardzo mocno musiała zmartwić swoich obserwatorów, kiedy to opublikowała post, który tyczył się zdrowia jej męża. Jak się okazuje – będzie musiał przejść operację. O co w ogóle chodzi i co zbulwersowało aktorkę, że dała temu upust w mediach społecznościowych?

Skrzynecka o zdrowiu męża

Wpis jest naprawdę dość dramatyczny i dosadnie pokazuje z jakimi problemami musiała mierzyć się Skrzynecka wraz z mężem Marcinem. Okazuje się, że skandalicznie potraktowano parę w jednej z warszawskich, prywatnych klinik. Nikt specjalnie nie przejmował się tym, że mężczyzna po prostu skręca się z bólu. Skrzynecka opisała jak ich zlekceważono, a następnie wyproszono:

Pacjentów traktują tam jak trędowatych. Obserwowałam zza drzwi, jak opieszale niewzruszona mierzy mu zdalnie temperaturę... Marcin osunął się z bólu na kolana przy kontuarze recepcji.... NIKT DO NIEGO NIE PODSZEDŁ !!!! Nikt się nie zainteresował!!! Oprócz nas było pusto, nie mieli tłumu pacjentów.... "Nikt Pana nie przyjmie. Mamy ograniczoną możliwość zapisu na konsultacje. Nie był Pan zapisany. Proszę opuścić klinikę." Skręcony z bólu wstawał sam, wspinając się po kontuarze... Mnie nie wpuszczono nawet bym pomogła mu wstać i wywlec się na zewnątrz... Babsztyl w wejściu pokrzykiwał musztrując... wzrok jakby chciała mnie rozstrzelać i pogarda w oczach....Obrzydliwe. I skandaliczne. W "prestiżowej" prywatnej klinice, liczącej sobie od Pacjentów bajońskie kwoty za każdą konsultację, pomocy odmówiono, wyproszono ze szpitala.

  Zobacz także  


Z kolejnych informacji wynika, że udało się znaleźć placówkę medyczną, w której mężem aktorki naprawdę się ktoś zajął. Dzięki ich reakcji i przeprowadzonym badaniom – udało się zdiagnozować problem. Niestety, konieczna będzie operacja. Póki co jej mąż – Marcin – przebywa w domu, gdzie otacza się najbliższymi mu ludźmi:

Bezpieczni w domu. Dziękuję za wszystkie dobre słowa i życzenia zdrowia dla męża. Sytuacja okazała się na tyle poważna, że nie obejdzie się bez operacji w ciągu najbliższych 3 dób. Bez dzisiejszej błyskawicznej reakcji chirurga i zabiegu doraźnie pozwalającego na czekanie do właściwej operacji, mogło być bardzo ciężko. Póki co mąż czeka bezpiecznie w domu. Jutro wraca do Kliniki na dłużej. DZIĘKUJĘ

Jej wpis spotkał się z ciepłymi komentarzami od fanów, którzy wspierali ich w walce o zdrowie. Niestety, znaleźli się i tacy, którzy każdą okazję wykorzystają do wbicia szpili. Zarzucono jej, że jako gwiazda może nie doświadcza takich problemów, ale niektórzy mierzą się z tym na co dzień. Skrzynecka starała się jednak zachować spokój i odpowiadała cierpliwie na komentarze hejterów.

Życzymy powrotu do zdrowia!

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

ODRADZAM 👎👎👎 Z ogromnym rozczarowaniem i niesmakiem ODRADZAM ANTYPOMOC I AROGANCJĘ w potraktowaniu Pacjentów w prywatnej Klinice MEDICOVER w warszawskim Wilanowie !!!!!! W pełni rozumiejąc wyjątkową sytuację z coronavirusem, przywiozłam dziś męża do Kliniki MEDICOVER z prośbą o pomoc emergency , ogromnie cierpiał, z potwornym atakiem bólów w dolnej części brzucha (nie jestem lekarzem - nie wiem - wyrostek? perforacja?) Słaniał się na nogach , do granic omdlenia zwinięty z bólu... Dowlokłam męża do Wejścia Głównego... W wejściu zatrzymała nas obrzydliwie obcesowa jejmość w strojach ochronnych od progu arogancko pokrzykując na nas jak do bydła: "W jakiej sprawie? Pani stąd wychodzi i opuszcza szpital ale już!" Mówię więc do niej bardzo grzecznie: "Podtrzymuję męża, ma potworny atak , słania się z bólu... Jesteśmy zdrowi, od ponad 2 tygodni w domowej izolacji, mamy maski ochronne założone przed chwilą przed wejściem..." Babsztyl krzyczał: "Dorosły jest. Umie mówić. Wychodzi pani, ale już i nie dyskutować!" Pacjentów traktują tam jak trędowatych. Obserwowałam zza drzwi jak opieszale niewzruszona mierzy mu zdalnie temperaturę... Marcin osunął się z bólu na kolana przy kontuarze recepcji.... NIKT DO NIEGO NIE PODSZEDŁ !!!! Nikt się nie zainteresował!!! Oprócz nas było pusto, nie mieli tłumu pacjentów.... Druga pani ze stoickim spokojem klikała w komputerze, widząc, że Pacjent z nagłym przypadkiem osunął się na podłogę... !!!! "Nikt Pana nie przyjmie. Mamy ograniczoną możliwość zapisu na konsultacje. Nie był Pan zapisany. (!!!!!!!) Proszę opuścić klinikę." !!!!!!!!!! Skręcony z bólu wstawał sam, wspinając się po kontuarze... Mnie nie wpuszczono nawet bym pomogła mu wstać i wywlec się nazewnątrz... Babsztyl w wejściu pokrzykiwał musztrując... wzrok jakby chciała mnie rozstrzelać i pogarda w oczach.... OBRZYDLIWE. I skandaliczne. w "prestiżowej" prywatnej klinice, liczącej sobie od Pacjentów bajońskie kwoty za każdą konsultację. Pomocy odmówiono, wyproszono ze szpitala. Pojechałam tam tylko dlatego, że bałam się ogromnej kolejki na innych Izbach Przyjęć, a sytuacja była nagła. Nigdy więcej #medicover👎👎👎

Post udostępniony przez Katarzyna Skrzynecka (@katarzyna_skrzynecka)




Dodaj komentarz